Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Love forever
nastoletniaemigracja's Blog,
czyli Mamka wyleciała, więc muszę edukować się sama;)
Menu
Blog
Start
Ulubisz mnie?


"Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas,nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić. Staniesz się składem starych, śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz." Eric Emmanuel Schmitt

7176 odwiedzin
Oni się wpisali
1 wpisów
Wpisz się

2011
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad

Love forever

Ave!

Miałam ostatnio beznadziejny okres, bo chora, ale myśl o feriach u Mamki trzyma mnie przy życiu. Zarezerwowała mi bilet na piątek... nie za dobrze, chociaż fajnie bo dłużej z nią będę. Jedyna zła strona to konkurs z bio tego też dnia. Trochę się w czasie zbiega... Ale dam radę, jestem dobrej myśli.

Kumpela mi ostatnio wysłała pewną bardzo ciekawą piosenkę... może słyszeliście Słoń - Love forever? Jeśli nie to polecam. Trzeba przyznać, że kawałek, szczególnie jego tekst robi piorunujące wrażenie...  wklejam tekst jakby kto nie słyszał;)

Był stałym bywalcem klubu, do którego właśnie przyszła 
Wyższa liga, jej ciało mógł mieć jedynie w myślach 
To było jak wystrzał, na jej widok doznał szoku 
Zostali tylko we dwoje, nie było nikogo wokół 
Nie mógł odciągnąć wzroku od jej oczu i ust 
Niemalże czuł jej zapach i słyszał stabilny puls 
Jak już podszedł do niej by wyjąć karty na stół 
Jej spojrzenie sparaliżowało go od szyi w dół
Szybka zamiana ról, patrzył na nią nieprzytomnie 
Wyszeptała mu do ucha rozkaz "chodźmy do mnie" 
Skromne mieszkanie, od Centrum trzy minuty 
Była już rozebrana zanim zdążył zdjąć buty 
Miała dwa czarne kruki wydziarane na łopatkach 
Było jasno jak za dnia, nie lubiła gasić światła 
Chciała by ją związał i usta czymś jej zatkał 
Asfiksjofilia - seks w plastikowych siatkach 
Nie była delikatna, prosiła by ją bił
Jęczała z podniecania głowę odchylając w tył 
Z całych sił ją tłukł, choć wiedział, że tak nie można 
Zdarł sobie skórę z kostek a ona w końcu doszła 
Erotyczny koszmar, była coraz bardziej sina 
Lecz on wpadł jakby trans i już nie mógł się zatrzymać
Młoda dziewczyna w końcu przestała się ruszać 
Podczas kiedy on ja rżnął, ona umarła w katuszach
Usiadł na łóżku, przepraszał, przysięgał 
Płakał nago nad jej ciałem ze świeżą krwią na rękach
Mimo to była piękna, przy niej czuł się jak w niebie 
Więc pod osłoną nocy przewiózł zwłoki do siebie
Nie wiem ile czasu, ile dni i nocy 
Mył ją, robił maseczki i układał włosy 
Mimo to czuł niedosyt, bo miłość nie jest łatwa 
Nosił w sercu dziurę, której nie potrafił zatkać
Skarży się sąsiadka, że na klatce cuchnie 
On tłumaczył się, że praktykuje orientalną kuchnię
Jebało truchłem w całym mieszkaniu przecież 
Lecz skąd ta stara sklerotyczka mogła o tym wiedzieć?
W sobotę przy obiedzie padł przed nią na kolana
"Wyjdź za mnie", powiedział, "już nigdy nie będziesz sama"
Komedio-dramat, wyobraź sobie tą scenkę 
Jakiś pojebaniec właśnie poprosił trupa o rękę (hehe)
Bo pęknę, ona była mu bliska
Pokazując zdjęcia opowiadał historie z dzieciństwa
Wygadywał świństwa zawsze jak ją pieścił
Lubił czuć w ustach chłód jej martwych piersi
W tej smutnej opowieści śmierć ma rolę swatki
Ubrał martwą kochankę w suknię ślubną swojej matki
Rozsypał płatki róż na podłogę i łóżko
Po czym wskoczył w stary garnitur z cylindrem i muszką
W pokoju było duszno jak malował jej rzęsy
W tle leciał Barry White - "Oh What a Night For Dancing"
Wiedział, że będzie tęsknić, ich miłość jest zatruta 
Niepoprawny romantyk obdarzył uczuciem trupa
Upał przyśpieszał gnicie, lecz on był nad wyraz twardy
Choć z każdego jej otworu wypełzały tłuste larwy 
Blado-żółte barwy martwej panny młodej 
W nudnym życiu jej kochanka stanowiły osłodę
W jego sercu płonął ogień, zdjął jej z twarzy welon 
Ze łzami w oczach mówił, że miłość jest ich nadzieją
Ludzie nas nie zrozumieją
Ludzie są okrutni 
Rozebrał ją do naga żeby nie pobrudzić sukni 
Przeniósł ją do kuchni, położył na stół 
I z perfekcją chirurga rozciął śliski brzuch na pół
Powoli jak żółw zaczął wyjadać trzewia 
Zaplątał się w jelita niczym w korzenie drzewa 
Zakochany dewiant taplał się w jej flakach 
Śmierć najukochańszej to ponadczasowa strata 
Chwilę jeszcze płakał, rozstanie go zasmuca 
Silnym pociągnięciem wyrwał z klatki piersiowej płuca 
Nieżyjąca muza obserwuje jak jej miły 
Pozbawia jej czterech kończyn przy pomocy piły 
Fioletowe żyły i zgniły odór mięsa 
Nie przeszkadzały mu w jedzeniu swej wybranki serca 
W ten sam dzień jeszcze kupił formaliny słoik 
Oddzielił głowę od ramion gwiżdżąc przy tym jak słowik 
Postawił na nocny stolik pamiątkę po swej bogini 
Żeby już do końca życia pozostała przy nim 
Siny ochłap skóry z kośćmi wrzucił do pieca 
Wyciął jeszcze tylko kruki, które nosiła na plecach 
Spłonęły jak świeca resztki ich romansu 
Obserwował ogień w swoim destrukcyjnym tańcu 
Na końcu opowieści przyniósł stary aparat 
Trzymając głowę w słoju włączył samowyzwalacz 
Zakochana para, której nikt nie widział więcej 
Został tylko napis "love forever" pod ich zdjęciem...

Piosenka mnie bardzo zainspirowała. Napisałam opowiadanie na jej podstawie. Ale nikomu go nie pokażę, sorry:P Właściwie, to tu bym je chętnie dała, ale pisałam na papierze i nie chce mi się przepisywać. 

Ale nie tylko do pisania mnie zachęciła. Zaczęłam rozmyślać nad tym kolesiem. Próbowałam dowiedzieć się czy ta historia wydarzyła się na prawdę... myślę, że nie ale i tak starałam się postawić albo chociaż spróbować się domyślić co chodziło po głowie tego kolesia. Zabić dziewczynę przez przypadek to jedno, ale zakochać się w niej i trzymać ją w domu, a potem spalić i zjeść to zupełnie inne nieracjonalne postępowanie. Wyobrażacie sobie jaki on musiał być samotny, że idealna partnerką dla niego okazała się być martwa kobieta? Rozumiem, że była niebywale piękna... ale ta bliskość emocjonalna jaką z nią miał, potrafił pokochać tylko taką, która nie okazywała zupełnie niczego. 

Myślę, że przez całe życie był tłumiony, zbyt nieśmiały i przez to jego świat stał się przytłaczająco nudny. A wtedy zauroczony jej urodą i spokojem jaki z niej bił... w końcu znalazł kogoś kto go wysłuchał i komu mógł bezgranicznie zaufać. Właściwie to mu się nie dziwię, że się zakochał. Najwyraźniej właśnie takiej osoby potrzebował. Ale czas nie był sprzymierzeńcem ich miłości. I tak długo wytrzymał w smrodzie rozkładającego się trupa, a to że utrzymywał z nim kontakty seksualne jest po prostu obrzydliwe. Trzymać trupa w domu to jedno, ale się z nim kochać czy w ogóle go dotykać w ten sposób - bleee.... Niby taki romantyk i w ogóle, ale jednak facet. Seks musi być. 

Chociaż nie powiem, dziewczyna też miała nieźle na bani. Nie rozumiem, tak jej się znudził normalny seks czy w dzieciństwie była bita, że lubiła jak ją facet katował w łóżku?  W każdym razie byli siebie warci, oboje stuknięci i zboczeni. To tylko w pewien sposób potwierdza mój ulubiony cytat z filmu "tylko wariaci są na świecie coś warci". Jedna z najpiękniejszych i najtragiczniejszych historii miłosnych opowiada o miłości dwóch wariatów... 

Ta krótka piosenka stanowi piękniejszą tragedię niż te wszystkie "klasyki gatunku" czy mdłe powieści rodem z Harlequina. Nie cierpię takich popowych książeczek, gdzie wszystko jest takie piękne i w ogóle... Miłość wyzwala w ludziach to co najgorsze: zazdrość, gniew, rządzę itp. Wokół niej niej nieustannie krąży śmierć, a że jest ślepa to przez życie prowadzi ja szaleństwo. Nieustannie się mylona z zauroczeniem i pożądaniem, bardzo wolno się rozwija i jest bardzo delikatna, najmniejszy uraz może ją zabić. W takich powiastkach typu autorstwa Daniel Steel czy Marthy Fox wszystko kończy się wspaniale i jest takie plastikowe. Albo Saga Zmierzch... (nie bijcie) czytałam wszystkie 4 książki, pierwszą i trzecią część nawet kilkakrotnie, trzeba przyznać, że bardzo wciągające, jednak fabuła nie jest zbyt wymagająca. Nie ma nuty prawdziwości w tych książkach. Charaktery postaci są niemalże fantastyczne. Sam pan Sapkowski nie wymyśla takich potworów jak Stephanie Mayer wymyśliła charaktery! Groza, jeśli w ogóle się jej doszukasz, jest na bardzo niskim poziomie. Ale w taką miłość bardzo łatwo i przyjemnie się wierzy... w końcu lepiej skończyć się nie mogła. To mnie tutaj drażni... wszystko kończy się tak dobrze, nawet w Harrym Potterze więcej się dzieje, a przynajmniej jest więcej trupów, thriller'u i  napięcia niż we wszystkich częściach sagi jednocześnie. 

Podsumowując: słabo z naszą literaturą romantyczną jest już od dawna i to się pewnie długo nie zmieni. Jedyna powieść, którą czytałam i mogę zdecydowanie polecić to Czarownica autorstwa Phillipa Gregory. Tam miłość pokazana jest aż nad wyraz realistycznie. 


Głosuj (0)

Myślomanka 01:07:37 9/01/2011 [Powrót] Co ty na to?