nastoletniaemigracja's Blog,
czyli Mamka wyleciała, więc muszę edukować się sama;) |
|
| Menu |
|
|
Start Ulubisz mnie? "Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas,nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić. Staniesz się składem starych, śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz." Eric Emmanuel Schmitt 7176 odwiedzin Oni się wpisali 1 wpisów Wpisz się 2011 Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2010 Grudzień Listopad |
Love foreverAve! Miałam ostatnio beznadziejny okres, bo chora, ale myśl o feriach u Mamki trzyma mnie przy życiu. Zarezerwowała mi bilet na piątek... nie za dobrze, chociaż fajnie bo dłużej z nią będę. Jedyna zła strona to konkurs z bio tego też dnia. Trochę się w czasie zbiega... Ale dam radę, jestem dobrej myśli. Kumpela mi ostatnio wysłała pewną bardzo ciekawą piosenkę... może słyszeliście Słoń - Love forever? Jeśli nie to polecam. Trzeba przyznać, że kawałek, szczególnie jego tekst robi piorunujące wrażenie... wklejam tekst jakby kto nie słyszał;) Był stałym bywalcem klubu, do którego właśnie przyszła Piosenka mnie bardzo zainspirowała. Napisałam opowiadanie na jej podstawie. Ale nikomu go nie pokażę, sorry:P Właściwie, to tu bym je chętnie dała, ale pisałam na papierze i nie chce mi się przepisywać. Ale nie tylko do pisania mnie zachęciła. Zaczęłam rozmyślać nad tym kolesiem. Próbowałam dowiedzieć się czy ta historia wydarzyła się na prawdę... myślę, że nie ale i tak starałam się postawić albo chociaż spróbować się domyślić co chodziło po głowie tego kolesia. Zabić dziewczynę przez przypadek to jedno, ale zakochać się w niej i trzymać ją w domu, a potem spalić i zjeść to zupełnie inne nieracjonalne postępowanie. Wyobrażacie sobie jaki on musiał być samotny, że idealna partnerką dla niego okazała się być martwa kobieta? Rozumiem, że była niebywale piękna... ale ta bliskość emocjonalna jaką z nią miał, potrafił pokochać tylko taką, która nie okazywała zupełnie niczego. Myślę, że przez całe życie był tłumiony, zbyt nieśmiały i przez to jego świat stał się przytłaczająco nudny. A wtedy zauroczony jej urodą i spokojem jaki z niej bił... w końcu znalazł kogoś kto go wysłuchał i komu mógł bezgranicznie zaufać. Właściwie to mu się nie dziwię, że się zakochał. Najwyraźniej właśnie takiej osoby potrzebował. Ale czas nie był sprzymierzeńcem ich miłości. I tak długo wytrzymał w smrodzie rozkładającego się trupa, a to że utrzymywał z nim kontakty seksualne jest po prostu obrzydliwe. Trzymać trupa w domu to jedno, ale się z nim kochać czy w ogóle go dotykać w ten sposób - bleee.... Niby taki romantyk i w ogóle, ale jednak facet. Seks musi być. Chociaż nie powiem, dziewczyna też miała nieźle na bani. Nie rozumiem, tak jej się znudził normalny seks czy w dzieciństwie była bita, że lubiła jak ją facet katował w łóżku? W każdym razie byli siebie warci, oboje stuknięci i zboczeni. To tylko w pewien sposób potwierdza mój ulubiony cytat z filmu "tylko wariaci są na świecie coś warci". Jedna z najpiękniejszych i najtragiczniejszych historii miłosnych opowiada o miłości dwóch wariatów... Ta krótka piosenka stanowi piękniejszą tragedię niż te wszystkie "klasyki gatunku" czy mdłe powieści rodem z Harlequina. Nie cierpię takich popowych książeczek, gdzie wszystko jest takie piękne i w ogóle... Miłość wyzwala w ludziach to co najgorsze: zazdrość, gniew, rządzę itp. Wokół niej niej nieustannie krąży śmierć, a że jest ślepa to przez życie prowadzi ja szaleństwo. Nieustannie się mylona z zauroczeniem i pożądaniem, bardzo wolno się rozwija i jest bardzo delikatna, najmniejszy uraz może ją zabić. W takich powiastkach typu autorstwa Daniel Steel czy Marthy Fox wszystko kończy się wspaniale i jest takie plastikowe. Albo Saga Zmierzch... (nie bijcie) czytałam wszystkie 4 książki, pierwszą i trzecią część nawet kilkakrotnie, trzeba przyznać, że bardzo wciągające, jednak fabuła nie jest zbyt wymagająca. Nie ma nuty prawdziwości w tych książkach. Charaktery postaci są niemalże fantastyczne. Sam pan Sapkowski nie wymyśla takich potworów jak Stephanie Mayer wymyśliła charaktery! Groza, jeśli w ogóle się jej doszukasz, jest na bardzo niskim poziomie. Ale w taką miłość bardzo łatwo i przyjemnie się wierzy... w końcu lepiej skończyć się nie mogła. To mnie tutaj drażni... wszystko kończy się tak dobrze, nawet w Harrym Potterze więcej się dzieje, a przynajmniej jest więcej trupów, thriller'u i napięcia niż we wszystkich częściach sagi jednocześnie. Podsumowując: słabo z naszą literaturą romantyczną jest już od dawna i to się pewnie długo nie zmieni. Jedyna powieść, którą czytałam i mogę zdecydowanie polecić to Czarownica autorstwa Phillipa Gregory. Tam miłość pokazana jest aż nad wyraz realistycznie. Głosuj (0) Myślomanka 01:07:37 9/01/2011 [Powrót] Co ty na to? |