nastoletniaemigracja's Blog,
czyli Mamka wyleciała, więc muszę edukować się sama;) |
|
| Menu |
|
|
Start Ulubisz mnie? "Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas,nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić. Staniesz się składem starych, śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz." Eric Emmanuel Schmitt 7176 odwiedzin Oni się wpisali 1 wpisów Wpisz się 2011 Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2010 Grudzień Listopad |
OczyszczenieAve! Starałam się zapomnieć to tych przykrych słowach usłyszanych od Tatulka. Nawet mi wychodzi, no może nie samo zapomnienie, ale raczej pogodzenie się z nimi. Pomogła mi rozmowa z Mamką. Podniosła mnie na duchu. Trochę jej popłakałam w słuchawkę i jakoś lepiej się poczułam. Powiedziała mi wiele dobrego, obróciła sprawę o 180 stopni. Co mi przekazała to głównie obraźliwe epitety na tatę, moją wieś i cały świat... ale też pozwoliła mi spojrzeć na wszytko bardziej surowym okiem. Tata mnie trochę zaszantażował moralnie, a Mamka kazała mi myśleć o sobie, bo w takiej sytuacji to dobry egoizm, on pcham mnie do przodu. Nie pozwoli mi popełnić błędów Matki. No mi co najpiękniejsze powiedziała mi, że we mnie wierzy. Ona serio uważa, że mogę być aktorką, nawet wielką. Tylko, żebym się nie zatrzymywała, muszę myśleć o swojej przyszłości, a potem o tym co za mną. Trochę to radykalne, szczególnie, że jestem bardzo uczuciowa. Taka znieczulica to coś najtrudniejszego to zrobienia, szczególnie, że Tatulek mimo wszystko jest dla mnie taki dobry. Wszystkiego mieć nie można. Trzeba dokonać wyboru... myślę, że podjęłam decyzję. Głosuj (0) Myślomanka 23:54:25 16/05/2011 [komentarzy 0] Co ty na to? ZabolałoAve! Wierzycie w pech piątku 13-tego? Ja od razu mówię, że nie. Dzień jak każdy inny piątek. Jak dla mnie to był normalny, dość wesoły, luźny i pozytywny... aż do wieczora. Mój Tatulek jest sołtysem naszej wsi i dzisiaj pojechał do Gminy na sesję, czyli zebranie sołtysów, rady Gminy i wójta... w skrócie NUDA. Tulek uprzedził mnie, że potem pójdzie z innym sołtysem na piwko, oczywiście nie miałam nic przeciwko, no bo w końcu, co mogłabym mieć? Wróciłam do domu przed 15, Tata zapowiedział się na 16 - 17. Nie było go o piątej, ani pół godziny po piątej, więc zadzwoniłam. Był w CPNie, na "jednym piwku"... mniej więcej o 20 wylądował w domu, bardzo narąbany, niby nic nowego, więc się nie przejęłam, ba, nawet obrządzić mu pomogłam! Tulek był chyba pozytywnie zaskoczony, że wcale źle sobie nie radzę no i zaczęło się jego depresyjne nastawienie... Można by rzec, że mnie przejrzał. Zaczął coś marudzić, że jak on umrze to ja będę musiała się tym wszystkim zająć, normalnie jakby miał za chwilę popełnić samobójstwo! No i stwierdził, że ja już pewnie nie marzę tak jak w dzieciństwie o założeniu gospodarstwa agroturystycznego, no to opowiedziałam, że to stare dzieje i że już kilkakrotnie zdążyłam zmienić plany. "Ale do Anglii chyba nie chcesz wyrwać, co?" Powiedział to takim tonem, że serce mnie zabolało, bo kiedyś musiałam mu zrobić to, czego najbardziej nie chciał. Już wiem, że mnie na starość znienawidzi, bo go zostawię jak Mamka. Poczułam się tak podle, tak niewdzięcznie! Jak mogłam chcieć tego wspaniałego, dobrego człowieka tak okrutnie skrzywdzić? Jestem samolubną, niewdzięczną suką, ale nie zniosę nawet myśli, że kiedyś mogłabym tutaj, na tym zapomnianym przez świat wygwizdowie mieszkać, pracować, żyć. Właśnie to mnie najbardziej męczy, wiem jak będzie cierpiał, jak mnie znienawidzi, a jednak dalej chcę to zrobić, uciec stąd na wyspę, a potem może na inny kontynent. Egoistka ze mnie. Na dodatek głupia i naiwna, bo myślę, że moje plany się spełnią i będzie cudownie. Tak samo w to wierzę, jak kiedyś w to, że Mamka i Tatulek będą razem mimo odległości między nimi. Mam nadzieję, że w tym przypadku wynik będzie inny albo, że chociaż efekt końcowy nie będzie aż tak przeciwny zamierzonemu. Głosuj (0) Myślomanka 00:00:27 14/05/2011 [komentarzy 0] Co ty na to? Podejrzana sprawaAve! Dawno nie pisałam, sorrka. Działo się wiele i nie nadążałam. Ale teraz wróciłam i coś tutaj wytworzę;) Byłam dzisiaj na wycieczce z Klubem Wolontariusza do Słupskiego Centrum Wolontariatu i schroniska dla zwierząt. Generalnie najbardziej cieszyłam się na to schronisko, bo mogliśmy tam pomóc, tak więc zabraliśmy ze sobą sporo karmy, stare koce itp. dla zwierzaków. Pozwolono nam wyprowadzić i czesać psy, a chłopaki wzięli się za sprzątanie podwórka. Uwagę dziewczyn, niestety nie moją, przykuły śliczne szczeniaczki, którymi mogły się przez chwilkę opiekować. Wszystko ładnie, pięknie, schronisko wydaje się dobrym miejscem i strasznie mi przykro, że tyle fajnych zwierzaków musi tutaj mieszkać. Jedyne co mi się wydało trochę dziwne to liczba bud w ogrodzeniach i ogólnie liczba zwierząt. Mianowicie, w jednej, dość sporej klatce mieściły się np. 3 psy a budy były tylko dwie, to generalnie zrozumiałe ze względów ekonomicznych, ale te psy były dość duże, mam wątpliwości co do tego, że miały dla siebie dość miejsca. Jedna z pań, które w schronisku pracują, mówiłam nam też bardzo duże liczby zwierzaków, które obecnie pod ich opieką przebywają, ok. 120. Było to na tyle dziwne, ponieważ widzieliśmy może kilkadziesiąt psów i kotów, ale na pewno nie było ich więcej niż 80 czy 90, a obeszliśmy cały teren. Dlaczego zawracam sobie głowę takimi szczegółami? Otóż po powrocie napisała do mnie koleżanka i wysłała mi link strony organizacji działającej przeciw znęcaniu się nad zwierzętami, która oskarżyła dyrektora schroniska i jego pracowników o zabijanie, katowanie i głodzenie psów i kotów tam przebywających. Jak zdążyłam przeczytać zostali posądzeni o to, że karmy dostarczane przez darczyńców takich jak szkoły czy osoby prywatne, zamiast trafiać do pysków głodnych psów idą prosto na sprzedaż. Przez to między zwierzętami często dochodzi do śmiertelnych walk o jedzenie i skutek jednej z tych walk został uwieczniony na zdjęciu. Ponad to metody usypiania, sterylizacji, czy kastracji zostały przez tę organizację uznane za nieludzkie i niehumanitarne. Jak twierdzą członkowie tej organizacji, zwierzęta w słupskim schronisku bywają karane za rzekomą agresję śmiercią czy też katowaniem, by potem spocząć w plastikowym worku i tam zdychać w potwornych męczarniach. Dyrektorowi schroniska zarzuca się też handlowaniem rasowymi psami za duże pieniądze. Wszystkie zarzuty wytoczone przeciw schronisku zostały odrzucone, a sprawa umorzona, jednak aktywiści się nie poddają. Jedyne co mnie zastanawia, to która ze stron ma rację, a raczej która mówi prawdę. Jedno jest jednak w 100% pewne, chodzi tu o dobro zwierza, bo jeżeli schronisko zostanie zamknięte, to gdzie ona się podzieją? A jeżeli nie, to jaki los je tam na prawdę spotyka... Jeżeli interesujecie się tą sprawą podaję Wam linki oby stron: http://fundacja-emir.pl/aktualnosci/SCHRONISKA/SCHRON/schronSlupsk.htm http://www.schroniskoslupsk.pl/
Głosuj (0) Myślomanka 23:42:49 13/05/2011 [komentarzy 0] Co ty na to? CytatAve! Dzisiaj tylko Wam zacytuję głęboką myśl mojej przyjaciółki: - Wiesz co mnie przeraża? - Co? - Ogórkowa z makaronem. Głosuj (0) Myślomanka 22:12:54 1/05/2011 [komentarzy 3] Co ty na to? MaluchyAve! Lany poniedziałek... :D W tym roku pozytywnie zaskoczył, bawiliśmy się jak "za dzieciaka". Ale to i tak już nie to co dawniej, nawet u nas na wsi, nie ma już takiego szału i zabawy jak dawniej. Nie potrafimy już się bawić. Tak sobie ostatnio myślałam, dlaczego nie lubię towarzystwa dzieci. Wniosek: zazdroszczę im. Wmawiałam sobie, że mnie wkurza ich zachowanie, ciekawość, energia, a tak na prawdę to wkurza mnie, że za nimi nie nadążam, że mi się nie chce za nimi nadążać. Brutalna prawda uderza do głowy jak rum. Tak bardzo jak kiedyś chciało mi się grać w piłkę, biegać, jeździć na rowerze, tak teraz mi się nie chce. Próbuję z siebie wykrzesać jakiś ogień, żeby to coś ruszyć... bezskutecznie. Chciałam wierzyć, że to przez to, że Mamka nie ma i już zaczynam powoli być dorosła, ale to bujda. Próba usprawiedliwienia się. Jak słusznie zauważyła ostatnio Natalia, dorastam razem z nią, a ona teoretycznie rzecz biorąc jest już dorosła. Od trzech miesięcy dokładnie, to mało, wiem. Ale i tak czuję, że to całe dzieciństwo jakoś zbyt szybko mi uciekło, sporo straciłam, bo kiedyś chciałam być dorosła. A teraz troszkę zmądrzałam i już nie chcę. Chociaż, może jak słusznie zauważył gość, który się wpisał do Księgi, wcale nie, tak mi się tylko zdaje. Chciałabym, żeby miał rację, to by mnie jakoś określało przynajmniej. Ostatnio dostałam taki impuls, żeby tak jak kiedyś wejść na drzewo i po prostu sobie posiedzieć. Jestem już na to za duża. Dosłownie i w przenośni. Nie dość, że się nie mieszczę, to jeszcze nie widzę tego całego uroku w siedzeniu na górze i patrzeniu w dal. Uznałam to za taki znak, że już pora przestać marzyć, zacząć działać. Ale na działania jestem za mała. Wielcy ludzie działają, a ja jestem mała. Po prostu za mała, za głupia, zbyt naiwna... Porównywanie się do otoczenia nie pomaga, moja otoczenie jest takie jak i ja. Ten, kto powiedział "chcieć to móc", był mistrzem czarnego humoru. Żeby móc trzeba o wiele więcej niż tylko chcieć, a ja jeszcze tyle nie potrafię i to jest dołujące. Mówią, że to taki głupi wiek, za młoda za dorosłość, za stara na dzieciństwo... to nie jest głupi wiek, to wiek wyborów i siana w głowie; wiek błędów i marzeń, wiek tak dobrze wspominany... Głosuj (0) Myślomanka 15:42:48 30/04/2011 [komentarzy 0] Co ty na to? Zagłuszyć dzwonAve! Dorośli to jednak są głupi. Tak im się wydaje, że wszystko wiedzą, ale tak na prawdę to są jak taka postać z bajki, którą kiedyś mieliśmy na polskim, z której płynął bardzo trafny morał: Dlaczego dzwon jest głośny? Bo w środku jest próżny. Tak jest z wapniakami, są głośni, wręcz wykrzykują swoje racje, a tak na prawdę zagłuszają prawdziwe informacje. Nie słyszą nas. Tych młodych, bo gdyby choć na chwilę zamilkli, to mogli by przypadkiem usłyszeć coś słusznego, płynącego z młodych ust. Nie wiem dlaczego tak jest, dlaczego nie potrafią schować dumy to kieszeni i posłuchać czasami czegoś z innej perspektywy, przecież rezultat może ich pozytywnie zaskoczyć. Wystarczy nadstawić ucha. Skąd takie zdanie? Dzięki naszemu szanownemu dyrektorowi szkoły, który uważa, że zna się bardzo dobrze na dzieciach. Może na dzieciach i się zna, nie wiem, ale na nastolatkach raczej nie. Jemu się serio wydaje, że my chcemy być już dorośli! Cóż za bzdura! Skąd taki idiotyczny pogląd? Zawsze na apelach powtarza to samo, że przeklinając (na przykład) nic nie udowadniamy i nie robimy wrażenia, że to niby nie świadczy o naszej dojrzałości i że jeśli mamy się za takich dorosłych, którym już wolno przeklinać, to czemu nie robimy tego przy rodzicach. Ja się tak zastanawiam, czy kiedyś zadał te pytania jako nie retoryczne. Bo gdyby mnie zapytał odpowiedziałabym tak: Ja przeklinaniem nikomu nie chcę imponować, to nie jest żaden szpan i udawanie dorosłej, bo wcale się za taką nie mam i jakoś mi się w tym kierunku nie spieszy, co pewnie Pana zaskakuje, ale nie, ja nie chcę dorosnąć, nie chce być taka zryta jak większość wapniaków, których znam. Przeklinanie to tylko słowa, każdy ich używa, ale tylko dorośli reagują na to jakoś przesadnie. Wiadomo, że jak ktoś mnie bardzo zdenerwuje to już nie jest "głupkiem" tylko "chujem". Proste. Tak samo jest ze wszystkim, tzn z piciem alkoholu. Wypiję sobie z przyjaciółką jedno piwo od wielkiego dzwonu i jest mi z tym dobrze. Nie mówię tego ojcu, bo gdybym powiedziała to nie było by to takie fajne. Jak będę już mogła się napić legalnie, to straci swój urok. Zabraknie tej adrenalinki. Nam, młodym, wcale się tak do dorosłości nie spieszy, jak się Panu wydaje. Po co to komu? Płacenie podatków, praca, nie możność robienia głupstw, które można usprawiedliwić młodością. Lepiej jest szaleć na deskorolce, stresować się tylko sprawdzianem z fizyki i przed pierwszą randką, noszenie podartych ciuchów i zabawnych t-shirtów, marzenia o naszej zajebistej przyszłości, a nie zmaganie się z nią, oglądanie Dragon Ball przez całą noc, wspólne wypady nad jezioro bez nadzoru, robienie czegoś po prostu po swojemu lub nie robienie niczego, takie czasy kochamy już teraz i wcale nie chcę z nich rezygnować. Jestem ciekawa co by mi odpowiedział...
Głosuj (0) Myślomanka 17:04:20 21/04/2011 [komentarzy 0] Co ty na to? Głupie pytaniaAve! Dzisiaj zaliczyłam Zjazd Młodzieży w Kościerzynie. Generalnie to nie chciałam tam się w ogóle pokazywać, ale ze względu na Jogobellę się jakoś zmusiłam. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona! Było nawet super... gdyby wykluczyć nudne części związane z kościołem itp. Poza tym to był odjazd, włóczenie się po mieście, fajny rockowy koncert, super ludzie no i dobre bułki. :D
Często pytamy, chociaż znamy odpowiedzi. Po co to marnowanie słów? Albo znamy rozwiązanie, a wciąż oczekujemy rady. Najbardziej nas to wkurza, bo dobrze wiemy co robić a i tak chcemy to usłyszeć z innych ust. To taka ludzka niepewności i wewnętrzne pragnienie bezpieczeństwa, żeby zawsze mieć kozła ofiarnego, na którego można zrzucić winę za niepowodzenie.
Głosuj (0) Myślomanka 22:58:21 17/04/2011 [komentarzy 0] Co ty na to? Jak mnie kochasz, to mnie puśćAve! Pierwszy dzień końca świata już za mną. Nie było tak źle;)
Pamiętacie tę zabawę z dzieciństwa "Jak mnie kochasz to mnie puść"? Wtedy się trzymało aż to odwołania. Jaki był sens tej zabawy? Nie wiem do dziś. Tak na dorosły rozum to był znaczyło wykorzystanie braku uczuć drugiej osoby, aby trzymać ją za rękę. W dzieciństwie nie miało to takiego znaczenia, było prostsze - zabawne obrazki. Czy dorośli powiedzieli by coś podobnego? Nie, bo zaraz wyczuwają podteksty. Wszędzie je widać, na każdym kroku się czają, by łapać ich za słówka. Dla dzieci to wszystko jest takie proste, nie ma głupich skojarzeń. Dla nich wszystko jest takie łatwe... Też bym tak chciała, ale niestety coraz bliżej mi do tego drugiego bieguna życia i jakoś mnie to smuci... Głosuj (0) Myślomanka 22:22:01 12/04/2011 [komentarzy 0] Co ty na to? Katastrofa + Skandal = GRUBA KASAAve! Już po zajebistym weekendzie:) Dzięki moim znajomkom zapomniałam choć na chwilkę o tych całych egzaminach i nieudanym tygodniu, ale czas wrócić do realnego świata, w którym szkoła mnie wkurza, ambicja przerasta, a stres atakuje. No i to już jutro będą ważyły się losy mojej przyszłości. Co jeszcze takiego się wydarzyło w ten weekend? Chyba każdy z Was słyszał - rocznicowe szaleństwo! Jak ja tego nie lubię... Prześcigają się w oskarżeniach i pięknych słowach. Jakoś katastrofy katowickiej hali tak nie wspominają? No i poszkodowane rodziny z tamtej tragedii nie dostaną tyle hajsu co ci od Smoleńska. Na wszystkim trzepią kasę. Najbardziej to chyba media. Telewizja powinna być obiektywna, a co nam dają? Obraz wykreowany przez polityków. Dlaczego tę sprawę "ukradzionej tablicy" traktują tak stronniczo? Wg. mnie Rosjanie słusznie im dorypali! Dwie bogate dziunie sobie postawiły tablicę i mają radochę. A pozwolenie państwa, w którym ta tablica ma być jest? Nie ma! Bo po co? Też nie myślą jak trzeba. Wiedzą jak polsko-rosyjskie kontakty wyglądają a i tak dolewają oliwy do ognia. A media to tylko podsycają tymi subiektywnymi wiadomościami. Nikt, żaden reporter, nie powiedział, że Rosjanie już dawno temu sprzeciwiali się temu tekstowi, trwały rozmowy na ten temat. A teraz jeszcze wyjeżdżają, że to bezprawnie ściągnęli! Bezprawnie to ona została przywieszona w pierwszej chwili, a Ruscy mieli prawo ją zmienić. Takie moje zdanie. Zwykle nie obchodzą mnie takie bzdety, ale tym razem popieram Rosję - w końcu utarli nos tym zarozumialcom!
Głosuj (0) Myślomanka 22:32:52 11/04/2011 [komentarzy 0] Co ty na to? WojnaAve! Ok, do egzaminu zostało 6 dni, nie wiem czemu tak odliczam, ale to nic, nie wszystko musi mieć sens. Sama nie wiem czy to lepiej czy gorzej, że zbliża się ten "Dzień Próby", na pewno po nim będzie więcej luzu, więc biorę co mi dają i jedziem z tym koksem! Ostatnio często wchodzę na czaterię... nie wiem czy mam się tego wstydzić, czy nie, w każdym bądź razie to niezła zabawa, a czasami można z kimś na prawdę fajnym popisać. Lubię sobie żartować ze zboków, nakręcać ich a potem rozbrajać mocnym tekstem. Generalnie to bardzo nie miłe z mojej strony, bo w końcu każdy ma swój powód aby czatować, a że niektórzy liczą na tzw. cybersex, to ich sprawa. Jednak... nie mogę sobie odpuścić tej przyjemności jaką jest dowalanie im. Każdy ma jakąś słabosktę... a ja mam ich wiele. Ale teraz się mobilizuję i z najbardziej szkodliwej rezygnuję, mianowicie przeszłam na dietę antysłodyczową. Powód? Nie mieszczę się w spódnicę od Mamki, którą miałam założyć na poloneza na wieczorku zakańczającym gimnazjum. Jak doznałam tego olśnienia to o mało co się nie popłakałam! Jak można się tak zapuścić?! Wzięłam się w garść. Dużo ćwiczę i nie jem tych cudownych, przepysznych, słodziutkich... Jak na razie jakoś idzie, ale dzisiaj chyba przez pogodę się dość źle czułam i odczuwałam to w żołądku, mam nadzieję, że to się unormuje w najbliższym czasie. Ale z tych dobrych wieści, które wstrząsnęły moim światem jest z pewnością fakt, że już 4 lipca do Warszawy przyjedzie PARAMORE!!! Szkoda, że to aż w stolicy, ale postaram się ze wszystkich sił tam dostać. Oczywiście to wszystko zależy od ceny biletów, o której jak na razie nic nie wiadomo, ale jak tylko będę wiedziała to będę odkładała każdy grosz na ten cel.
Jestem ostatnio rozdarta między sobą a osoba jaka chciałabym być. Często myślę o przyszłości, chociaż chciałabym żyć chwilą, często chciałabym być dziewczęca, ale łatwiej jestem chłopczycą, chciałabym być twarda, a coraz częściej płaczę bez powodu w poduszkę, chciałabym być tajemnicza, a zbyt łatwo otwieram się dla ludzi... Męczy mnie ta rozbieżność charakterów, to takie trudne się zmienić, szczególnie na lepsze. Jednak.. czy to faktycznie lepsze? Głosuj (0) Myślomanka 21:22:14 6/04/2011 [komentarzy 0] Co ty na to? |